Junior – Pomóż albo nie przeszkadzaj

Kim jest początkujący programista/programistka? Spróbujmy jeszcze raz popracować nad definicją, ale tym razem nieco konkretniej. No to lecimy:

  1. Nie zna dobrze języków programowania, a w szczególności ich zaawansowanych funkcji.
  2. Nie zna dobrych praktyk i pojęć, takich jak: czytelny kod, programowanie w parach, testy automatyczne, ciągła integracja, sprawdzanie kodu przez resztę zespołu, refaktoryzacja i wielu innych.
  3. Nie zna wzorców projektowych – często nie wie o ich istnieniu.
  4. Nie wie, jak wygląda branża IT i na czym to wszystko polega, chodzi mi o relację firma (w której pracują) – biznes (klienci, którzy naszą firmę wynajęli w konkretnym celu, nie do zabawy).
  5. Nie wie, czym jest architektura.
  6. Nie rozumie dokumentacji, bo nie rozumie jeszcze wielu pojęć i towarzyszących programowaniu technologii oraz narzędzi.
  7. Nie wie generalnie jak wygląda praca programisty/programistki, jakie jest flow, bo…
  8. Nie wie, czym jest Agile albo jakakolwiek inna metodyka.
  9. Nie wie, jak rozmawia się z biznesem.
  10. Nie zna potrzeb biznesu.
  11. Nie wie, jak sprawnie się komunikować w zespole i w ogóle jak coś zakomunikować i komu.
  12. Nie wie…

Czego jeszcze nie wie junior? Mało tego, nawet nie wie, że tego wszystkiego jeszcze nie wie! Czego wy nie wiedzieliście, gdy otworzyliście swoją pierwszą książkę z podstaw Javy, Pythona czy C (czy tam kurs na stronie – ja jestem z tych, co lubią zapach papieru)? Gdy patrzymy na te punkty, to możemy nie dowierzać. “Co on pierdoli…” – komuś zaświta w głowie. A jednak, nie ma się pojęcia o tych wszystkich rzeczach, gdy wchodzi się do świata IT. Trzy miesiące w Javie i za chwilę będę ekspertem! Niestety nie.

Czy to jest ich wina, że tego wszystkiego nie wiedzą? Nie. Bo skąd mieliby to wszystko wiedzieć, skoro nie wiedzą, że tego nie wiedzą?

Juniorzy nie wiedzą, czego nie wiedzą.

To skąd mają się tego dowiedzieć? Od kogoś kto to wszystko już wie, albo przynajmniej część.

Czy w takim razie, jeżeli to wiemy, to powinniśmy im powiedzieć? Tak, a jeżeli nie chcemy im pomóc, to powinniśmy milczeć i nie przeszkadzać w ich rozwoju.

Pomóż albo milcz i nie przeszkadzaj w rozwoju juniorów.

Wiem, wiem. Nie wszyscy muszą rwać się z pasją do pracy z juniorami. Komuś może to nie odpowiadać. Jasne. Tylko bądźmy wtedy nadal ludźmi i traktujmy ich jak ludzi. Wykażmy się odrobiną dojrzałości i powiedzmy wprost naszym przełożonym: “Słuchaj, nie nadaję się do pracy z juniorami. Znając siebie, nie będę miał do nich cierpliwości i oni do mnie również. Pamiętasz wykładowców na studiach? No właśnie, nie każdemu się chciało prowadzić wykłady, a był do tego zmuszany, więc:

Tak samo jak na uczelni nie każdy naukowiec jest dobrym dydaktykiem, tak samo nie każdy programista będzie dobrym mentorem.

I nic w tym złego. Tylko bądźmy szczerzy ze sobą i z nimi. Nie wyżywajmy się na nich, że czegoś nie wiedzą, nie złośćmy się i nie śmiejmy z nich. Możemy ich zniszczyć takim zachowaniem, zniszczyć psychicznie i to nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Nawet, gdy wydaje się nam, że nie ma ich w pobliżu – bo mogą być, mogą to usłyszeć i mogą się przez nas zniechęcić, stwierdzić, że się do tego nie nadają. To nie ich wina. Stańmy więc w prawdzie! Albo chcę pomagać i pomagam, albo nie chcę i nie przeszkadzam! Stań w prawdzie programisto i programistko!

Ktoś powie: “Ja też nie miałem łatwo i jakoś dałem radę.”. I to jest dowód na co? Że skoro nam ktoś przeszkadzał w naszym rozwoju, to my teraz będziemy teraz tacy sami dla innych? Liberum veto! Nie zgadzam się! Bądźmy lepsi, bo gdy my będziemy lepsi, to świat IT będzie lepszy. Jeżeli na początku naszej kariery musieliśmy przedzierać się i wspinać do wiedzy czerwonym szlakiem, to powinniśmy juniorom, którzy oczekują od nas nauki i mądrości, wskazać palcem deptak na Morskie Oko, a może i nawet złapać ich za rękę, pójść z nimi, dać im naukę, a nad samym Morskim Okiem pokazać, ile jest jeszcze gór dookoła.

Juniorzy są dziećmi IT. Na seniorach spoczywa odpowiedzialność za wychowanie ich na przyszłych ekspertów.

Poleciałem z tą myślą, wiem. Pamiętajcie tylko, że moja definicja seniora nie istnieje bez definicji juniora – jest względna. Każdy senior może być juniorem względem innego seniora. Bądź co bądź, ale to senior “wychowuje” juniora.

No dobrze, zgodziliśmy się pomagać juniorom. Co teraz? Przede wszystkim zadajmy sobie pytania:

  1. Czy jesteśmy dla nich dostępni i pomagamy im?
  2. Czy nie oceniamy ich problemów i nie dziwimy się im?
  3. Czy uczą się od nas tego, czego nie wiedzieli?
  4. Czy jesteśmy dla nich cierpliwi?
  5. Czy jesteśmy dla nich mili i uprzejmi?
  6. Czy jesteśmy dla nich wzorem do naśladowania, nawet wtedy, gdy nie proszą nas o pomoc?

Coś byście dodali? Duża odpowiedzialność, prawda? Dużo obowiązków. Nikt nie mówił, że będzie łatwo – w końcu na nas spoczywa obowiązek wykształcenia kolejnych pokoleń.

Idąc po kolei: Czy jesteśmy dla nich dostępni i pomagamy im?
Jeżeli nie będziemy dostępni i będziemy ich spławiać, prosić żeby podeszli później, albo do kogoś innego, to w końcu przestaną prosić o pomoc, będą się wstydzić i myśleć, że z nimi jest coś nie tak i tylko dupę zawracają. A tego nie chcemy.

Czy nie oceniamy ich problemów i nie dziwimy się im?
Każde zdziwienie typu: “Nie słyszałaś o tym?”, “Nie wiesz tego?” – jest oceną i junior poczuje się wtedy oceniony przez pryzmat swojej niewiedzy. Każde ocenienie ich przez to, z czym mają problem, może spowodować skutki podobne do tych opisanych akapit wcześniej.

Czy uczą się od nas tego, czego nie wiedzieli?
Zawsze warto nie tylko pomóc im rozwiązać jakiś problem, ale przy okazji wytłumaczyć coś więcej, nie tylko pomóc im stwierdzić, co nie działa i jak to naprawić, ale również dlaczego to nie działało i jak temu zapobiec, można też podrzucić tytuł jakiejś książki czy link do ciekawych tutoriali czy kursów, powiedzieć jakąś ciekawostkę. Będą się dzięki nam rozwijać szybciej, a skoro i tak mamy tę wiedzę, to czemu się nią nie podzielić?

Czy jesteśmy dla nich cierpliwi?
Na przykład, gdy musimy po raz kolejny tłumaczyć to samo? Czyją winą jest to, że junior czegoś nie zrozumiał? Naszą, czy jego? Ja jestem jednak zdania, że jeżeli komuś coś tłumaczę i ten ktoś tego nie zrozumiał, to jest to moja wina – mogłem wytłumaczyć to lepiej.

Czy jesteśmy dla nich mili i uprzejmi?
Bo to po prostu ludzkie. Nie tylko dla nich powinniśmy tacy być, ale dla nich najłatwiej takimi nie być, nie wiem czemu. Nie bądźmy też bierni na zachowania mentorów i nie-mentorów, w szczególności do juniorów, które są dalekie od standardów pracy nad rozwojem początkującej osoby. Gdy zobaczymy jakieś nieprzyjemne sytuacje, usłyszymy coś nie miłego na ich temat, niemiłe zachowania i odzywki, to dajmy po prostu feedback, upomnijmy tego człowieka, że to nieładnie, że tak nie wypada.

Czy jesteśmy dla nich wzorem do naśladowania nawet wtedy, gdy nie proszą nas o pomoc?
Jesteśmy obserwowani! Powiało grozą, co nie? Spokojnie, po prostu juniorzy nas obserwują, bo chcą się od nas uczyć. Nawet nie wiedzą, że przejmują od nas wiele zachowań. Tak jak w życiu – dziecko uczy się od rodziców. Nawet jeżeli nie mamy bezpośredniego styku z juniorami, to dawajmy dobry przykład, gdy są w pobliżu, żeby po prostu nabierali dobrych wzorców. Dzięki temu sami będziemy stawać się lepsi.


To chyba tyle. I tak już za dużo się nagadałem. Na koniec chciałbym wam wszystkim życzyć bycia wspaniałymi mentorami i w ogóle samej okazji zostania mentorem. Żebyście jak najwięcej razy usłyszeli “dziękuję” i mogli zobaczyć tę radość w oczach u kogoś, kto właśnie dzięki wam czegoś się nauczył. Jest to po prostu wspaniałe uczucie!

Początki juniorów – wiecie, tych pierwszych z juniorów, którymi będą (pamiętacie? relatywny junior-senior), nazwijmy ich juniorami zero – mogą być naprawdę trudne. Nie ma co im tego jeszcze utrudniać będąc dla nich zwykłym fiutem/fiutą. Nie przeszkadzajmy w ich rozwoju, a najlepiej im pomóżmy. Dzięki temu będziemy mieli swój mały wkład w to, jak ten świat IT będzie wyglądać w przyszłości.

Zasada skautów mówi: “Zawsze zostawiaj obozowisko czystsze, niż je zastałeś”. To samo powinniśmy robić z naszym kodem na co dzień. Poszedłbym dalej – to samo powinniśmy robić z juniorami na co dzień. Pozwolę sobie zatem sparafrazować tę zasadę:

Zawsze zostawiaj juniora w lepszym stanie, niż go zastałeś.

Nie jest to pewnie najmądrzejsza myśl, którą przeczytaliście, ale z tym was zostawiam. Do następnego!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *